przejdź do treści

Do 15 kwietnia | "Parafrazy i pastisze" Małgorzata Trzcińska-Dąbrowska, Galeria Mazowiecka

Wśród portretów znajdą się konterfekty znanych osobistości, między innymi Wojciecha Pszoniaka, prof. Jadwigi Staniszkis (trzy portrety), Davida Bowiego, Waldemara Żyszkiewicza (dwa portrety), a także dwa autoportrety.

Scena balkonowa ro

Małgorzata Trzcińska-Dąbrowska (Warszawa)
Parafrazy i pastisze

wystawa czynna: 4 marca– 15 kwietnia

Na wystawę malarstwa warszawskiej artystki Małgorzaty Trzcińskiej-Dąbrowskiej składa się 25 prac. W cyklu 8 prac olejnych w formacie 54x50 cm autorka przedstawia portrety i sytuacje figuratywne. Pozostałe prace, prócz martwych natur, są malowane także w tej konwencji. Wśród portretów znajdą się konterfekty znanych osobistości, między innymi Wojciecha Pszoniaka, prof. Jadwigi Staniszkis (trzy portrety), Davida Bowiego, Waldemara Żyszkiewicza (dwa portrety), a także dwa autoportrety.

W ekspozycji wykorzystane zostaną plansze z wierszami malarki.

Małgorzata Trzcińska-Dąbrowska jest absolwentką Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, redaktorem i wydawcą. Autorka miniatur poetyckich Taniec siedmiu zasłon (1995, 2009). W malarstwie stosuje oleje i pastele. Uczestniczka wystaw zbiorowych oraz konkursów malarskich, swe wystawy indywidualne miała w wielu galeriach warszawskich i w różnych miastach Polski, a także w Szwecji.

O obecnej wystawie napisała:

„Parafrazy i pastisze”. Taki tytuł nadałam prezentacji, której istotną część stanowi cykl konterfektów osób, z których przynajmniej kilka z łatwością Państwo rozpoznacie. Dlaczego parafrazy? Może dlatego, że malowania czyjegoś portretu nie traktuję wyłącznie jako realistycznego odwzorowania jego twarzy czy popiersia. Nie, tworzenie tych wizerunków pozostaje dla mnie zawsze pretekstem do wejścia w bardzo osobliwe, powiedziałabym, wręcz intymne relacje z moimi bohaterami. Czasami zafascynuje mnie rzucone zza okularów spojrzenie, innym razem jakiś osobliwy ruch głowy. Bardzo wymowne są też ręce. One także wiele mówią o osobie, jej usposobieniu, nastroju. Z układu rąk można przecież odczytać rezygnację albo siłę, euforię, melancholię, niekiedy gotowość do podjęcia wyzwania...

Nie mniej ważny jest kontekst, czyli sztafaż i rekwizyty, jakie portretowanej osobie towarzyszą, swoisty koloryt lokalny, który w pewien sposób bohaterów moich prac dookreśla. Raz będzie to balkon z kojącym widokiem na morze lub ekspresyjny pejzaż przed burzą, innym razem stanowiąca antypody dramatyzmu stara kanapa albo dający poczucie komfortu i bezpieczeństwa futrzany kołnierz. A wszystko po to, by uchwycić coś wyjątkowego, ową ulotną i niepowtarzalną, w moim przekonaniu charakterystyczną dla osoby portretowanej, aurę. Obrany temat traktuję raz bardzo serio, a niekiedy pastiszowo, z przymrużeniem oka, bo przecież ludzie są tak rozmaici, barwni, niepowtarzalni. Dlatego bliźnim warto się uważnie przyglądać. Nie tylko podczas malowania. Dla mnie to nigdy nie jest czas stracony.

Koordynator/kontakt: Romuald Mieczkowski, 601 670 296, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Mazowiecki Instytut Kultury
realizacja: estinet.pl