przejdź do treści

21 LISTOPADA, Warszawa | HYBRYDA Martyna Ścibior, Galeria ELEKTOR

Hybryda, Martyna Ścibior

Galeria ELEKTOR

HYBRYDA Martyna Ścibior

Wernisaż: 21 listopada 18:00

21 listopada – 5 stycznia 2020

Martyna Ścibior urodziła się 1985 roku w Lublinie. W 2012 roku ukończyła wydział malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Dyplom uzyskała w Pracowni Przestrzeni Malarskiej prof. Leona Tarasewicza i prof. Pawła Susida, aneks w Pracowni Działań Przestrzennych prof. Mirosława Bałki. Jej prace znajdują się w Kolekcji sztuki PKO Banku Polskiego, Kolekcji sztuki Hotelu Europejskiego oraz w kolekcjach prywatnych w Polsce i za granicą. W 2015 roku jej obrazy były pokazywane na indywidualnej wystawie Kryterium w Spectra Art Space – Fundacji Rodziny Staraków a 2017 roku na zbiorowej wystawie Co z tą abstrakcją? w Fundacji Stefana Gierowskiego.

Nie obgryzać paznokci! Nie dotykać włosów przy obiedzie, a jedynie wtedy, kiedy włączamy kuszenie. Czerwień paznokci. Klasyczna czerwień znana jako miłość, uwodzenie, emocje, ale także walka, rewolucja – napisała kiedyś Martyna. Dzisiaj płytka paznokcia to jedna z ostatnich przestrzeni ciała, o której kobieta sama może zadecydować. Na niej można (jeszcze) zaszaleć. To obszar podmiotowości, tu nie wkracza polityka. Szybki przegląd kolorów i wzorów pokazuje, jak ważnym wentylem ekspresji stał się w konserwatywnym społeczeństwie hybrydowy manicure. Lakiery, którymi maluje Martyna, zostały wyeksploatowane, odrzucone przez rynek i jego konsumentów: zalegają w lodówkach, łazienkowych koszyczkach i specjalnych kuferkach. Pochodzą od przypadkowych dziewczyn i kobiet, zarówno z prowincjonalnych zakładów kosmetycznych, jak i stołecznych salonów piękności. W
Wąwolnicy, gdzie mieszka i pracuje Martyna, przy rynku manicure hybrydowy kosztuje 45 zł. W Warszawie przy ul. Chodkiewicza na Mokotowie już 130 zł. W obydwu miejscach triumfuje trwalsza i praktyczniejsza hybryda: można w niej szorować gary i zasiadać w radach nadzorczych. Między kobietami nawiązują się relacje, choć te zawiązane w Wąwolnicy są zapewne nieco bardziej równościowe: tutaj co dwa tygodnie pojawia się znajoma/krewna (letniczka raczej nie przyjdzie), tam częściej wciąż klientka. Hybryda Martyny to żmudna i dyscyplinująca (przede wszystkim samą artystkę) technika malarska, ale także materialny efekt pracy złożony z różnych, często pasujących do siebie tylko kolorystycznie, darów. Jej obrazy, wizualnie kuszące (upiększające jak sam lakier), mające wymiar ekologiczny (recycling – do ostatniej kropli), stają się jednak przede wszystkim nośnikiem wspólnotowości odległych sobie kobiet realizowanej (na razie?) jedynie na płótnie. Jeden obraz to kilkadziesiąt tubek lakierów i tyle samo historii. Martyna uparcie zszywa je ze sobą: Siedzę i maluję, choć tu na wsi jest to niepotrzebne. Tu kosmetyczka jest artystą. Siedzę zatem i dziergam. Każdego dni, mozolnie. To wyznacza mi rytm życia, cel i sens.

Igor Bloch
Listopad 2019

Koordynator/kontakt: Paulina Czajor, tel. 22 586 42 10,  Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Mazowiecki Instytut Kultury
realizacja: estinet.pl