przejdź do treści

Aleksandra Mazurkiewicz, Portret Artysty, odsłona III – Galeria Test On-line

17 czerwca Galeria Test rozpoczyna kolejną, III już, odsłonę cyklu online Portret Artysty. Bohaterką jest rzeźbiarka Aleksandra Mazurkiewicz, która udzieliła bardzo wyczerpujących odpowiedzi na niezwykle (po)ważne pytania o jej twórczość, inspiracje, przyświecające jej idee, ale także… o przebieg zwykłego dnia. Pozwoli to bliżej poznać tę młodą Artystkę, inaczej – z innej perspektywy – spojrzeć na tworzone przez nią formy rzeźbiarskie.

Aleksandra Mazurkiewicz urodziła w 1985 roku w Warszawie. W 2005 roku ukończyła Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych im. Wojciecha Gersona, a w 2011 roku – studia na Wydziale Rzeźby w warszawskiej ASP. Pracę dyplomową wykonaną pod kierownictwem prof. Adama Myjaka obroniła z wyróżnieniem; aneks do dyplomu zrealizowała pod opieką promotorską prof. Hanny Jelonek. W 2009 r. w ramach programu Erasmus przebywała na stypendium zagranicznym w Akademii Sztuk Pięknych w Rzymie (Accademia di Belle Arti di Roma), studiując w Pracowni Rzeźby prowadzonej przez prof. Donato Bianco oraz prof. Orianę Impei. Po powrocie do kraju w 2014 r. zdobyła certyfikat z języka włoskiego, wydawany przez Uniwersytet dla obcokrajowców w Sienie. Po ukończeniu studiów pozostała w macierzystej uczelni, gdzie od 2011 roku jest asystentką w Pracowni Medalierstwa prowadzonej przez prof. Hannę Jelonek. W 2014 r. otrzymała przyznawane przez FIDEM (The International Art Medal Federation), ufundowane przez Uniwersytet w Bergen, Stypendium dla Młodych Medalierów (Fidem Scholarship), a w 2015 r. została członkiem FIDEM. W 2016 r. na Wydziale Rzeźby został otwarty jej przewód doktorski. Od 2006 roku brała udział w licznych plenerach rzeźbiarskich, wystawach poplenerowych i studenckich, zbiorowych wystawach w kraju i za granicą (Belgia, Bułgaria, Wielka Brytania). W 2009 r. odbyła się jej indywidualna wystawa rysunków w Galerii Domu Kultury Kolorowa w Warszawie. Artystka mieszka i tworzy w Warszawie.

Kilka cytatów z wywiadu z Olą Mazurkiewicz (do przeczytania całości zapraszamy na stronę galeriatest.pl)

trzy zdjęcia, od lewej: rzeźba kobiety, dłoń, rzeźba kobiety, a za nią Aleksandra Mazurkiewicz

Sztuką zainteresował mnie mój dziadek. (…) posiadał on niezwykłą wrażliwość na sztukę i miał bardzo duży szacunek do niej. To on jako pierwszy dostrzegł we mnie iskierkę potencjału artystycznego. (…) Dzięki niemu myślę o sztuce w kategoriach miłości, uczucia, wyjątkowej emocji, chociaż nie ukrywam, że twórczość jest dla mnie czasem bardzo trudna, ponieważ rzeźba wymaga olbrzymiej pokory. Portretem mojego dziadka jest pierwsza rzeźba, którą stworzyłam po studiach. Jest ona dla mnie bardzo wyjątkowa, stanowi pamiątkę po nim.

To natura jest dla mnie największym i niewyczerpalnym źródłem inspiracji. Organiczne kształty, które w sobie zawiera są jak najbardziej przetłumaczalne na rzeźbiarski język formy. (…) Natura jest nieskończoną ilością bodźców i natchnień. Pofałdowana struktura wyschniętych liści, które wykorzystuję jako materiał rzeźbiarski, kojarzy mi się z pofalowanym przez wiatr piaskiem na pustyni lub z morskimi falami. Natomiast w grudach zielonego szkła odnajduję kształty szczytów górskich lub naturalnie uformowane minerały.

Zazwyczaj wybieram dla swoich prac proste tematy. Bardzo często ich bohaterem jest po prostu człowiek. Nierzadko swojego wizerunku użyczają mi osoby z mojego najbliższego otoczenia, mam tu na myśli moją rodzinę oraz przyjaciół. Bardzo lubię też portretować zwierzęta, które kocham. Nie lubię przerostu treści nad formą w sztuce, ponieważ źle się z tym czuję, dlatego staram się nie nadawać moim pracom dodatkowych znaczeń. Wolę, kiedy mówią wprost. Moją intencją, jest to, aby ich forma była na tyle przejrzysta, by sama mogła stanowić swój własny komentarz.

Pomimo częstego posługiwania się abstrakcyjną formą w swojej twórczości to jednak w figurze cały czas upatruję niesamowitą głębię i tajemnicę.(…) niezmiennie uważam, że forma ludzkiego ciała jest najbardziej skomplikowaną rzeczą, jaką tylko można wyrzeźbić.

trzy maski z realistycznym wizerunkiem ludzkiej twarzy

Rzeźba jest moim zdaniem dosłownie „ciałem sztuki” i jej najważniejszym filarem. (…) daje ona praktycznie niewyczerpane źródło możliwości materiałowych. Od technik tradycyjnych takich jak glina, kamień, drewno czy brąz po tworzywa z pozoru „nierzeźbiarskie”, które sobie bardzo cenię i często po nie sięgam. W moim przypadku są to: suche liście, siano, szkło, sznurki o różnych splotach, pakuły lniane, juta lub płótno.

W mojej twórczości ważną rolę zajmuje również medalierstwo, które u nas w kraju ma piękną wielowiekową tradycję. Medal jest oczywiście słowem umownym, sięgającym o wiele dalej niż skojarzenia, które może nam przywieść na myśl. Jest on sztuką tworzenia małego reliefu, obiektem, który należy wziąć do ręki.

Dla mnie moment wejścia w proces twórczy to chwila rozpoczęcia osobistej podróży, której cel jest jeszcze częściowo przede mną ukryty. Powodem tego jest fakt, że nie jest według mnie możliwe zaplanowanie z góry dzieła sztuki. Jako twórca mam o nim pewne wyobrażenie, ale w momencie kiedy wchodzę w proces twórczy koncepcja ta ulega zazwyczaj zmianie, ewoluuje i rozwija się. (…) Śmiało mogę również powiedzieć, że moje rzeźby oraz medale tworzę metodą prób i błędów, ponieważ w czasie ich powstawania nie zawsze jestem w stanie przewidzieć rezultat końcowy. (…) W moim przypadku proces twórczy ma dwojaki charakter. Z jednaj strony jest trudnym zadaniem, wręcz wyzwaniem, z drugiej strony sprawia mi radość, gdyż mam świadomość znajdowania się w życiu na właściwym miejscu.

Bardzo bliski jest mi świat tkaniny oraz to, w jaki sposób można ją „uprzestrzennić”, wykorzystując w rzeźbie. Takie próby czynili już wcześniej wielcy twórcy rzeźby polskiej, tacy jak Magdalena Abakanowicz czy Jan Kucz. (…) Uważam, że z dokonań wielkich twórców należy czerpać, ponieważ mogą one stanowić dla nas obszerne źródło natchnienia. Nie powinno się natomiast za bardzo do nich zbliżać, aby nie powielać tego, do czego oni sami już doszli.

Niezmiernie ważny jest dla mnie plan dnia oraz jego konkretny cel. Bardzo nie lubię marnowania czasu gdyż uważam, że jest on w życiu człowieka cenny, dlatego tak planuję dzień aby optymalnie móc go wykorzystać. Pod koniec dnia po wyjściu z pracowni bardzo lubię to swoiste uczucie, które nazywam „pozytywnym zmęczeniem”. Pomimo fizycznego i emocjonalnego znużenia czuję się wtedy szczęśliwa, gdyż mam świadomość jakiegoś nowego twórczego odkrycia lub rozwiązania, na które udało mi się wpaść, albo po prostu produktywnie spędzonego dnia.

Pierwszą trudnością jaką napotyka na swojej drodze młody twórca jest według mnie zderzenie się z rzeczywistością po ukończeniu studiów. Człowiek wychodzi z akademii i nie ma nic. Nie ma pracowni, własnych narzędzi, materiałów, nie mówiąc już o funduszach na to wszystko.

Gdybym nie była artystką to z pewnością poświęciłabym się w jakiś sposób opiece i pomocy bezdomnym psom. Pies jest dla mnie najwspanialszym zwierzęciem na świecie, takim które kocha człowieka zupełnie za darmo i nigdy nie złamie mu serca.

plakat wystawy

Mazowiecki Instytut Kultury
realizacja: estinet.pl