Usługa języka migowego
Artykuł archiwalny

Maria Stangret tak wypowiadała się na temat swojego malarstwa w rozmowie z Jaromirem Jedlińskim w 2003 roku

Proces malowania jest dla mnie hazardem, ryzykiem, czy uda się zrealizować zamysł w obrazie. Nie zmienia się to od wielu lat i jestem pewna, że nawet nie wiem, do jakiej sprawności warsztatowej bym doszła, zawsze akt malowania wiązał się będzie z ryzykiem, a szereg rzeczy się nie uda i będą do wyrzucenia. Ale jest to bardzo ważne dla dalszej twórczości, gdyż poprzez te niepowodzenia, nawet klęski można się nauczyć najwięcej i coś wreszcie zrobić. To jest szalenie trudne, wyczerpujące, czasem nudne i obrzydliwe, lecz trzeba przez to przejść i ten proces wykonać.

Większość obrazów na wystawie pochodzi z lat 2003–2004, a więc późnego okresu malarstwa Marii Stangret. Odwołują się one do poetyki wydartych, zrolowanych, poplamionych kartek z zeszytu. Artystka tak o nich mówiła: W samej czynności podarcia, rozdarcia, oddarcia były gesty, poprzez które świstek papieru uzyskuje nową rangę, nowy byt. Tkwi w tym swoiste piękno przekreślenia wszystkiego, co dotychczas się robiło. (…) Są one jak kartki zeszytu pamiętnika. Cechuje je ostre zetknięcie z moją wyobraźnią, moimi wspomnieniami. Przystępując do malowania nowych kartek z zeszytu, stojąc przed pustym płótnem, mam wciąż nieodparte wrażenie, że teraz muszę wszystko zrobić od początku, staranniej, tak jakbym zabierała się do kaligraficznego przepisywania stron starych zeszytów w nowym (…). Zapewne wielu ludzi ma podobne doznania, marzenia, a ja to tylko pokazałam w swoich obrazach. W tym też tkwi związek różnych faz rozwoju mojego malarstwa.

ZOBACZ: Maria Stangret Przekreślić wszystko, Galeria Foksal

ZOBACZ: Nota biograficzna Marii Stangret

Artykuł archiwalny

 

ZOBACZ: Repertuar MIK w grudniu 2022 r. w wersji tekstowej

Mazowiecki Instytut Kultury

realizacja: estinet.pl