przejdź do treści

18 marca, Warszawa | Duet skrzypce – fortepian, Arcydzieła muzyki kameralnej

Arcydzieła muzyki kameralnej

18 marca (Pn)  19:00

WYKONAWCY

Jakub Jakowicz – skrzypce

Bartosz Bednarczyk – fortepian

PROGRAM

Ludwig van Beethoven ( 1770 – 1827)

IX Sonata A-dur na fortepian i skrzypce op. 47 Kreutzerowska

Adagio sostenuto – Presto

Andante con variazioni

Presto

Duet skrzypce – fortepian to najbardziej popularna forma muzyki kameralnej. Literatura na ten zespół jest ogromna, począwszy od kilkudziesięciu sonat Mozarta, poprzez 10 wspaniałych kompozycji Beethovena po liczne dzieła XIX i XX wieku. Delikatne skrzypce i mogący zastąpić orkiestrę fortepian – to zestawienie może się wydawać na pierwszy rzut oka nie do końca dobrze zbalansowane. W muzyce barokowej delikatniejszy klawesyn współdziałał z grupą instrumentów smyczkowych, a w muzyce kameralnej najczęściej z parą skrzypiec – główną formą kameralistyki barokowej była sonata triowa. Sonaty skrzypcowe, narodziły się w klasycyzmie z formy sonaty fortepianowej. Na początku skrzypce były tylko dopełnieniem, nie zawsze nawet koniecznym, partii fortepianu (stąd pierwsze sonaty skrzypcowe Mozarta noszą tytuł na fortepian z towarzyszeniem skrzypiec ad libitum). Nawet w późniejszych kompozycjach Mozarta skrzypce pozostają w cieniu fortepianu, a sonaty, które dziś zwyczajowo nazywamy skrzypcowymi, noszą tytuł: na fortepian i skrzypce (ten zwyczaj utrzymuje się jeszcze długo w XIX wieku). Ale już w późnych sonatach Mozarta i w sonatach Beethovena skrzypce są nieodzowne, stają się prawdziwym partnerem fortepianu.

Sonata Kreutzerowska op. 47, będąca dziewiątą z kolei (przedostatnią) sonatą skrzypcową Beethovena, jest kompozycją, w której oba instrumenty są potraktowane niezwykle wirtuozowsko. Jej pełny tytuł (widoczny na okładkach pierwszych wydań) brzmi: Sonata per il Piano - forte ed un Violine obligato scritta  in un stile molto concertante, quasi come un concerto (Sonata na fortepian i skrzypce obowiązkowe, napisana w stylu bardzo koncertującym, jakby koncert). Niezwykła zmienność i intensywność nastrojów, możliwość wirtuozowskiego popisu, zadecydowały o wyjątkowej popularności tego dzieła, które każdy ambitny skrzypek chce mieć w swoim repertuarze.

Okoliczności powstania tego dzieła są również bardzo niezwykłe. Kompozycja została stworzona  w latach 1801 – 1803, w bardzo płodnym dla kompozytora okresie, pomiędzy powstaniem Sonaty fortepianowej cis – moll op. 27 nr 2 zwanej Księżycową a III Symfonii Es-dur op. 55 zwanej Eroicą. Co ciekawe, najpierw powstała część ostatnia, która miała być finałem VI Sonaty skrzypcowej A-dur. Beethoven jednak doszedł do wniosku, że utrzymany w tempie Presto niezwykle intensywny finał nie bardzo pasuje do łagodniejszych w wyrazie pierwszych części tej sonaty. Dlatego skomponował nowy finał w formie wariacji dla VI Sonaty, a istniejące już Presto posłużyło jako finał nowej sonaty. Bowiem w początku 1803 roku Beethoven otrzymał zamówienie na sonatę skrzypcową od George’a Bridgetowera, ekscentrycznego wirtuoza – mulata, pochodzącego z Galicji (jego ojciec był rodem z Antyli, a matka – Niemką albo Polką , źródła nie są zgodne). Bridgetower przyjechał właśnie do Wiednia i chciał zabłysnąć w nowym dziele wraz z Beethovenem. Kompozytor wziął się intensywnie do pracy, jednak dzieło zostało dokończone dosłownie w ostatniej chwili przed koncertem. Jak podają naoczni świadkowie, partię skrzypiec pierwszej i drugiej części Bridgetower otrzymał tuż przed koncertem, który odbył się o nietypowej porze, bo o 8.00 rano, 24 maja 1803 roku. Trudno sobie wyobrazić, jak wyglądał ten koncert, podczas którego skrzypek grał prawie a vista, a pianista na w pół improwizował z mało czytelnych szkiców (Beethoven nie zdążył dać do przepisania partytury dzieła przed koncertem). Nie zachowała się żadna recenzja z tego niezwykłego koncertu, jednak relacje uczniów Beethovena, każą sądzić że był to sukces. Nowy utwór na tyle się podobał, że druga część była nawet bisowana. Także Beethoven  był bardzo zadowolony ze swojego partnera. Dlaczego więc sonata została dedykowana Kreutzerowi? Beethoven był człowiekiem trudnym i porywczym. Parę lat po skomponowaniu Sonaty zwanej dziś Kreutzerowską potrafił podrzeć dedykację dla Napoleona z pierwszej strony swojej III Symfonii. Nie wiemy do końca, o co pokłócili się Bridgetower z Beethovenem. Podobno skrzypek obraził dobrą znajomą kompozytora. Beethoven zniszczył wtedy pierwotną dedykację dla Bridgetowera i zastąpił ją nową. Tym razem sonata została dedykowana Rodolphowi Kreutzerowi uważanemu wówczas za najwybitniejszego skrzypka całego muzycznego świata. Dziś o Kreutzerze wszyscy prawie zapomnieli (może poza skrzypkami, dla których napisał ciągle używany zeszyt etiud) i znamy dziś jego nazwisko tylko dzięki tej sonacie Beethovena, której zresztą Kreuzter nigdy nie zagrał, uważając ją za dzieło napisane bez znajomości specyfiki instrumentu…

Chociaż dziś IX Sonatę Beethovena znamy jako Sonatę A-dur, tylko ostatnia część tej kompozycji jest napisana w tonacji A-dur. Sam kompozytor nie podał określenia żadnej tonacji w tytule swego dzieła. Pierwsza część jest w a-moll a druga w F-dur. Niektórzy muzykolodzy uważają więc, że główną tonacją tego dzieła jest a-moll, a nie A-dur (kończenie utworu w durowej tonacji jednoimiennej było częstym zwyczajem w baroku i klasycyzmie).

Sonata Kreuztzerowska zaczyna się od niezwykłego wstępu solowych skrzypiec w wielodźwiękach. Ten wstęp od razu zapowiada dzieło o wielkim ciężarze gatunkowym. Pierwsza część, trwająca prawie 15 minut, zawiera trzy wyraźne tematy (pierwszy i trzeci są spokrewnione ze sobą i wywodzą się z tematu finałowego Presto), rozdzielone efektownymi, wirtuozowskimi łącznikami. Cała część pełna jest nagłych zwrotów, popisowych oktaw i dramatycznych tematów. Druga część stanowi kompletne przeciwieństwo części skrajnych. Szeroko rozbudowane wariacje, w typowo beethovenowskim stylu, pełne coraz drobniejszych wartości, licznych ozdobników i tryli, zapowiadają już wariacje z ostatnich sonat fortepianowych. Najkrótsza jest część ostatnia, utrzymana w szalonym tempie i stanowiąca popisowe zwieńczenie dzieła.

IX Sonata na fortepian i skrzypce Beethovena oddziałała nie tylko na muzyków. Lew Tołstoj napisał w 1889 roku nowelę zatytułowaną Sonata Kreuzterowska, która doczekała się wielu adaptacji filmowych. Co ciekawe, nowela Tołstoja natchnęła kompozytora Leoša Janáčka, który zatytułował swój I Kwartet smyczkowy powstały w 1923 roku właśnie Sonata Kreutzerowska (wskazując jako źródło inspiracji Tołstoja a nie Beethoveena). Postać Bridgetowera, pierwszego wykonawcy sonaty przypomniała natomiast współczesna amerykańska pisarka Rita Dove w swoim zbiorze poezji Sonata mulattica: a life in five movements and a short Play, którego tytuł nawiązuje do pierwotnego tytułu kompozycji: Sonata mulattica.

 

Jakub Jakowicz gry na skrzypcach uczył się u swojego ojca Krzysztofa Jakowicza, pod którego kierunkiem studiował w Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Był również ostatnim uczniem jednego z twórców polskiej szkoły skrzypcowej, prof. Tadeusza Wrońskiego.

Koncertuje od 11 roku życia. Grał ze wszystkimi czołowymi polskimi orkiestrami. W 1998 r., na zaproszenie Krzysztofa Pendereckiego, wystąpił na festiwalu imienia kompozytora w Krakowie, prezentując Capriccio per violino e orchestra pod batutą Jerzego Maksymiuka. W 2001 r. skrzypek zadebiutował z Filharmonikami Monachijskimi pod dyrekcją Pinchasa Steinberga, wykonując I Koncert skrzypcowy Karola Szymanowskiego. Od tego czasu występował jako solista z wieloma renomowanymi orkiestrami, m.in. z Orkiestrą Filharmonii Narodowej w Warszawie, Orchestra del Maggio Musicale we Florencji, Filharmonią Czeską w Pradze, Orchestra di Santa Cecilia w Rzymie, Filharmonią Drezdeńską, Orchestre de la Suisse Romande w Genewie, Orquesta Nacional w Madrycie, Royal Stockholm Philharmonic, Orquestra Sinfônica do Estado de São Paulo i Concerto Köln. Współpracował z takimi dyrygentami, jak Pinchas Steinberg, Jerzy Semkow, Antoni Wit, Jerzy Maksymiuk, Jacek Kaspszyk, Kazimierz Kord, Jan Krenz, Yan Pascal Tortelier, Eiji Oue, Marek Pijarowski, Krzysztof Penderecki, Agnieszka Duczmal, Kirill Karabits, Michail Jurowski, Marc Minkowski czy Stefan Solyom. W latach 2009 oraz 2011 na zaproszenie Antoniego Wita artysta brał udział jako solista w tournées koncertowych Orkiestry Filharmonii Narodowej w Wielkiej Brytanii.

Jako kameralista Jakub Jakowicz od lat tworzy duet skrzypcowy z ojcem, Krzysztofem. Od 2000 r. gra z pianistą Bartoszem Bednarczykiem – wspólnie nagrali płyty Subito (Polskie Radio), Beethoven Violin Sonatas (Subito Records), krążek z Partitą Witolda Lutosławskiego (CD Accord) oraz płytę z muzyką kameralną Franza Schuberta (Polskie Radio). Artysta występował ponadto z takimi muzykami, jak Heinz Holliger, Paul Gulda, Jan Krzysztof Broja, Michel Lethiec, Anna Maria Staśkiewicz, Ruth Killius, Katarzyna Budnik-Gałązka, Ryszard Groblewski, Avri Levitan, Ursula Smith, Daniel Müller-Schott, Andrzej Bauer, Rafał Kwiatkowski, Marcin Zdunik, Karol Marianowski oraz Zvi Plesser.

Jest również związany z dwoma kwartetami smyczkowymi: w latach 2008–2014 był prymariuszem Lutosławski Quartet, z którym dokonał m.in. nagrania kompletu kwartetów smyczkowych Grażyny Bacewicz, a od 2006 r. jest członkiem Zehetmair Quartet, zespołu stworzonego przez austriackiego skrzypka i dyrygenta Thomasa Zehetmaira. Płyta zespołu (ECM) z utworami Béli Bartóka i Paula Hindemitha otrzymała Nagrodę Diapason d’Or de l’Année 2007. Jakub Jakowicz w Zehetmair Quartet występował m.in. w Filharmonii Berlińskiej, Wigmore Hall w Londynie, Suntory Hall w Tokio, Gulbenkian Center w Lizbonie, Konzerthaus w Wiedniu, Zankel Hall (Carnegie Hall)  i  92nd Street Y Hall w Nowym Jorku, a także na słynnych festiwalach muzycznych, m.in. w Schleswig-Holstein, Salzburgu, Lucernie, Aldeburgh czy Edynburgu. W 2014 r. zespół otrzymał prestiżową Nagrodę im. Paula Hindemitha Miasta Hanau.

Jakub Jakowicz jest laureatem pierwszych nagród na konkursach skrzypcowych w Lublinie (1993), Wattrelos we Francji (1995) i Takasaki w Japonii (1999). W 2001 r. został jednym z trzech zwycięzców Międzynarodowej Trybuny Młodych Wykonawców w Bratysławie, organizowanej pod auspicjami Europejskiej Unii Radiowej i Międzynarodowej Rady Muzyki UNESCO. W 2002 r. otrzymał nagrodę Fundacji Przyjaźni Polsko-Japońskiej dla najlepiej zapowiadającego się skrzypka młodej generacji. Jest także laureatem Paszportu „Polityki” za rok 2003. W 2007 r. otrzymał nagrodę „Orfeusz” podczas Festiwalu Warszawska Jesień, zaś w roku 2018, w uznaniu wybitnego wkładu w upowszechnienie muzyki Witolda Lutosławskiego, został uhonorowany Medalem 100-lecia urodzin kompozytora, przyznawanym przez Towarzystwo im. Witolda Lutosławskiego.

Artysta nosi tytuł doktora sztuk muzycznych. Od 2004 r. uczy gry skrzypcowej na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie. Gra na instrumencie Braci Gand (Paryż, 1859), dzięki uprzejmości Fondation Jerzy Semkow.

Bartosz Bednarczyk jest absolwentem Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie w klasie fortepianu prof. Bronisławy Kawalli. Odbył również studia podyplomowe w dziedzinie kameralistyki pod kierunkiem prof. Krystyny Borucińskiej.

Naukę gry na fortepianie rozpoczął w Państwowej Szkole Muzycznej im. Grażyny Bacewicz w klasie Haliny Dzierżanowskiej i kontynuował pod kierunkiem Bronisławy Kawalli w Państwowej Szkole Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Warszawie. Studiował również kameralistykę w klasie prof. Macieja Paderewskiego.

Jest laureatem konkursów muzycznych w Koninie – II Nagroda (1987) i III Nagroda (1993);  Olsztynie – II Nagroda (1989) i Warszawie – I Nagroda w konkursie kameralnym. Trzykrotnie w latach 1992, 1993 i 1996 otrzymał Stypendium Artystyczne Towarzystwa im. Fryderyka Chopina, a w roku 1998 – Ministerstwa Kultury i Sztuki. Był również stypendystą Krajowego Funduszu na Rzecz Dzieci. Występował jako solista i kameralista w kraju (Filharmonia Narodowa, Studio Koncertowe Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego, Zamek Królewski) i za granicą (Anglia, Niemcy, Hiszpania, Rosja, Ukraina, Szwecja, Finlandia, Szwajcaria, Japonia, Indonezja, Słowenia, Austria). W latach 2001 i 2002 koncertował w ramach Festiwalu Forum Witolda Lutosławskiego w Filharmonii Narodowej. Od 2010 r. jest asystentem przy Katedrze Kameralistyki Fortepianowej Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie w klasie kameralistyki prof. Katarzyny Jankowskiej, prof. Mai Nosowskiej, prof. Krystyny Borucińskiej. Od kilkunastu lat tworzy duet ze skrzypkiem Jakubem Jakowiczem, z którym nagrał cztery płyty CD z muzyką Beethovena, Schuberta i Lutosławskiego – trzy spośród krążków były nominowane do nagrody „Fryderyk” Polskiej Akademii Fonograficznej.

 

Cykl Arcydzieła muzyki kameralnej poświęcony jest prezentacji najwybitniejszych dzieł różnych gatunków muzyki kameralnej. Cóż to jest muzyka kameralna? Nazwa tego gatunku wywodzi się od słowa kamera – pokój, komnata, moglibyśmy mówić więc o muzyce pokojowej czy komnatowej. Nazwa ta nakierowuje nas na gatunek muzyki przeznaczony nie do wykonania w wielkich salach koncertowych, ale w warunkach niejako „domowych”, muzyki często granej dla przyjemności wykonawców a niekoniecznie dla publiczności.

Początkowo muzyka kameralna była określana tak w opozycji do muzyki kościelnej i teatralnej. Właśnie w XVIII wieku powstały określenia: musica da camera, musica da chiesa. Warto zwrócić uwagę, że w baroku nie mamy praktycznie muzyki symfonicznej (orkiestra w dzisiejszym znaczeniu tego słowa to wynalazek klasycyzmu), ani muzyki solowej (występy solowe pianistów to z kolei wynalazek romantyzmu – pierwsze recitale dawał Franz Liszt, Chopin preferował występy w salonach lub z innymi muzykami).

Dziś pojęcie „muzyka kameralna” rozumiemy raczej jako wszelkie rodzaje muzyki zespołowej wymagające od 2 do kilkunastu instrumentów. Taka charakterystyka plasuje więc ten gatunek między muzyką solową a muzyką orkiestrową (pomińmy tu dla uproszczenia muzykę wokalną i operę). O ile solista decyduje o wszystkim sam, a w orkiestrze decyduje wola dyrygenta, to kameralistyka jest sztuką dialogu czy, jak pisał w swych książkach prof. Jerzy Marchwiński, sztuką partnerstwa. Często sonaty na instrument smyczkowy i fortepian są traktowane jako kompozycje na instrument solo z akompaniamentem (i to często w świadomości samych muzyków). A przecież, historycznie prawidłowa nomenklatura tego rodzaju utworów zawsze brzmi: sonata na fortepian i skrzypce lub na fortepian i wiolonczelę. Oczywiście pierwszeństwo nie ma tu znaczenia, tak jak w duetach fortepianowych nie ma różnicy ważności między partią primo a secondo. Dominacja jednego muzyka w kameralistyce prowadzi na ogół do artystycznej klęski. Muzyka kameralna jest więc wzorem współpracy, gdzie ostateczny efekt musi pojawić się jako rezultat wspólnej wizji wszystkich zaangażowanych muzyków.

Jak to osiągnąć? jak nie zatracić indywidualności poszczególnych członków zespołu, a jednocześnie stworzyć spójną całość. Tu nie ma jednej recepty. Każdy zespół kameralny musi znaleźć swój sposób pracy i dochodzenia do finalnego rezultatu. Nasze koncerty będą połączone z próbą uchylenia rąbka tajemnicy pracy artystów. Po wykonaniu tytułowego dzieła będzie miała miejsce rozmowa, ilustrowana muzycznymi przykładami na żywo, o tym, jak powstaje wspólna interpretacja i jak na co dzień działa zespół kameralny. Oczywiście pamiętajmy, że, jak powiedział kiedyś Jerzy Semkow, praca artysty odbywa się powyżej albo poniżej poziomu świadomości i jest to tajemnica, której nie należy zbytnio rozwidniać…

Lech Dzierżanowski

Koncepcja artystyczna projektu

Koordynator/kontakt: Dorota Chotyńska, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,
22 586 42 26

Organizator: MIK

Bilety: 15 zł

kup bilet

Jakub Jakowicz fot. Maciej Mulawa min 1

Mazowiecki Instytut Kultury
realizacja: estinet.pl